Do kogo mówisz?

Do odpalenia podcastu w nowej formule pozostało 24 dni. Wczoraj wieczorem wybrałem się na spacer, podczas którego miałem pewne przemyślenia. I te przemyślenia pomogły mi zakończyć pisanie scenariusza do odcinka 45., który będzie pierwszym podcastem pod nową nazwą.

Przemyślenia te dotyczyły tego, w jaki sposób wyjaśnię i uargumentuję tę zmianę. I doszedłem do wniosku, że:

1. Nazwa podcastu determinuje to, do kogo mówisz

Myślę, że niewiele osób, które zaczynają przygodę z podcastingiem, a nie mają zbyt dużej wiedzy i doświadczenia w dziedzinie tworzenia mediów, jednocześnie ma świadomość tego istotnego detalu. Nazwa podcastu w pewien sposób wpływa na to, jaka będzie jego grupa odbiorców.

Teraz wydaje się to oczywiste. Bo to oczywiste, że jeżeli zrobisz podcast Men’s Fitness, to będą cię słuchać głównie mężczyźni interesujący się sportem, a jeżeli wybierzesz nazwę w rodzaju TechInsider Podcast, to trafisz do ludzi zainteresowanych technologiami.

To z kolei implikuje dalsze konsekwencje, które w połączeniu z tym, jaką formułę ma podcast, jak jest tworzony etc. może wpłynąć znacząco na to, z jakim przyjęciem się spotka i jaki będzie rezultat tego przyjęcia.

Więc tu od razu zadałem sobie pytanie: czy nazwa Preppers Podcast była dobra? I oczywiście doszedłem do wniosku, że nie do końca. Sugerowała, że jest to podcast dla preppersów. Myślę, że w większym stopniu podcast pod tą nazwą pozwalał mi trafić do niszy preppersów, niż do szerszego grona ludzi, którzy preppersami nie są, ale mogliby ewentualnie się nad tym zastanowić. Różnica niewielka, niemal kosmetyczna, ale implikacje większe.

2. Implikacje

Preppersi to specyficzna grupa docelowa. Moim zdaniem bardzo niejednolita i niehomogeniczna. I te różnice można rozrysować na wielu osiach: światopoglądowo-politycznych, na osi nazwijmy to casual-radlical czy na osi pokazującej, jak dużym foliarzem jesteś. Innymi słowy, mówienie do preppersów jest bardzo trudne. I prawdopodobieństwo, że spotkasz się z przyjęciem ambiwalentnym, jest spore.

Przykład? Gdy nagrałem odcinek o tym, że mam koronawirusa, na jednej ze stron prepperskich zostałem posądzony o to, że kłamię dla pieniędzy (ktoś mi za to zapłacił), a potem, że kłamię za darmo, dla fejmu.

Nie powiem, dotknęło mnie to. Może nie aż tak bardzo, żeby właśnie z tego powodu bawić się w ten cały rebranding, ale jednak dotknęło, a jednocześnie zapaliło mi czerwoną lampkę w głowie: tam są bardzo różni ludzie. Delikatnie mówiąc BARDZO RÓŻNI. A ja jestem totalnie nieanonimowy. Można mnie z łatwością ustalić w sieci.

I wiecie… to tylko jeden z wielu przykładów, gdy robiłem coś, co spotykało się z ambiwalentnym przyjęciem.

Rebranding, w moim przypadku, to także chęć zmienienia sposobu pozycjonowania się, przesunięcia się na rynku podcastów, ale też i na rynku mediów skierowanych do preppersów w nieco inne miejsce. Docelowo chcę także zdystansować się do pewnych zjawisk, zwłaszcza w obliczu zagrożeń, które dostrzegam w perspektywie najbliższych lat, a o których opowiem także w 45. odcinku podcastu.

Dodaj komentarz